wtorek, 18 sierpnia 2015

TMI vs TID Book Tag

TAG MOŻE ZAWIERAĆ SPOJLERY DO KSIĄŻEK CASSANDRY CLARE

Ostatnio okropnie się zapuściłam, bo zupełnie pochłonęły mnie książki. Przyjechałam na wakacje do dziadków 10 dni temu i dopiero teraz otwieram laptopa. Kolejna recenzja czyli "Maybe Someday" już się pisze, a narazie zapraszam na TMI vs TID Book Tag, w którym będę porównywać dwie wspaniałe serie pani Cassandry Clare. Tag został podpatrzony na kanale Abi [TUTAJ], ale dodałam kilka dodatkowych pytań, na które chciałabym odpowiedzieć.

1. Lepsza główna bohaterka (Clary czy Tessa)
Nawet nie potrafię wytłumaczyć czemu, ale lepsza jest dla mnie Clary. Tessę zaczęłam lubić dopiero w "Kronikach Bane'a", a Clary prawie nigdy nie denerwowała mnie jak większosć głównych bohaterek.

2. Ulubiony Herondale (Jace czy Will)
Oczywistym wyborem będzie dla mnie Jace, którego pokochałam od pierwszej części(no dobra, Willa też) i nigdy nie przestałam kochać. Nie było momentu, żeby Jace mnie irytował. I choć, podobnie jak Magnus, wolę ciemnowłosych, to charakter Jace'a podobał mi się bardziej niż Willa.

3. Lepszy trójkąt miłosny (Clary, Jace, Simon czy Tessa, Will, Jem)
Nienawidzę trójkątów miłosnych! Dlatego bardziej podobał mi się ten z Darów Aioła, ponieważ między Clary a Simonem nie było aż tak dużo. W dodatku Simona wydaje mi się lepszym przyjacielem niż Jem. Jednak postanowiłam odpowiedzieć na to pytanie biorą pod uwagę lepiej napisany trójkąt, więc wygrywają Diabelskie Maszyny, gdzie(niestety) aż do końca autorka trzyma nas w niepewności.

4. Lepszy czarny charakter (Sebastian/Jonathan czy Mormain)
Sebastian z Darów Anioła jest jednym z dwóch moich ulubionych czarnych charakterów(drugi jest z Czasu Żniw). Uwielbiam Sebastiana, dlatego jednym z najgorszych momentów w książce był ten, kiedy dowiadujemy się, że tak naprawdę nie jest on zły... a później umiera.

5. Lepsza armia (Mroczni Nocni Łowcy czy Diabelskie Maszyny)
Armia Sebastiana wydaje się być wiele ciekawszym pomysłem i dużo bardziej okrutnym, bo Morgenstern przemianiał niewinnych ludzi w swoich sługów, co jest tak złe, że fascynujące.

6. Lepsza pierwsza część (Miasto Kości czy Mechaniczny Anioł)
Tym razem uchylam się w stronę Diabelskich Maszyn, bo w Mechanicznym Aniele od razu coś się działo, akcja była szybsza, i choć moim zdaniem, nie ciekawsza, lepiej napisana.

6. Lepsza sidekick (Isabelle czy Cecily)
Bez zastanowienia wskazuję na Izzy, którą uwielbiam i jest jedną z moich ulubionych postaci nie tylko z DA ale ze wszystkich książek, Kocham osobowość tej dziewczyny, jej poczucie humoru i własnej wartości ale również jej styl.

7. Lepsze miejsce akcji (Instytut Nowojorski czy Instytut Londyński)
Mimo, że w Instytut w Nowym Jorku kocham, to ten w Londynie ma niesamowity klimat, wynikający pewnie z czasów, w których dzieje się akcja. Świece, długie suknie... Bajeczny.

8. *dodatkowe* Lepsza para prowadząca Instytut (Robert i Maryse Lightwood czy Charlotte i Henry Branwell)
Do Roberta nadal mam mieszane uczucia, ale Maryse uwielbiam. Właściwie są one z Charlotte podobne, twarde, niezależne. Henry jest osobą, której nie da się nie lubić. Jeżeli chodzi o parę, Lightwoodowie aż do ostatniej części żyli w niezgodzie, więc Branwellowie wygrywają tę rundę.

9. Lepsza ostatnia część (Miasto Niebiańskiego Ognia czy Mechaniczna Księżniczka)
Zakończenie Darów Anioła podobało mi się o wiele bardziej i było lepszym finałem(i dłuższym). Zdecydowanie lepszym niż Mechaniczna Księżniczka, która i tak była genialna.

10. Lepszy epilog (MNO czy MK)
Znowu wybiorę Miasto Niebiańskiego Ognia, ponieważ jego epilog był prawie idealny(brakowało mi Jordana i Sebastiana) w przeciwieństwie do epilogu Mechanicznej Księżniczki, którego wolałabym nigdy nie przeczytać.

11. *dodatkowe* Lepszy Przyziemny (Simon czy Sophie)
Tak, wiem, że żadne z nich nie było w całości Przyziemnym, ale chodzi mi o rozpoczęcie serii. Sophie jest miła i dobra, ale mimo, że czasem miałam go dość, Simon wydaje mi się ciekawszą postacią.






środa, 5 sierpnia 2015

Fruits Book Tag

Był tag o słodkościach, to teraz może trochę zdrowiej. Zostałam nominowana w pytaniu na asku przez Klaudię (jej ask), ale nieco zmieniłam nazwę oraz pytania, bo w oryginale mamy Fruits Movie Tag. Ja nie oglądam tak dużo filmów, więc postanowiłam zastąpić słowo film słowem książka.

1. Banan- książka, która zawsze doprowadza cię do śmiechu.
Nie mogłam się zdecydować między seriami Ricka Riordana "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy", "Olimpijscy Herosi" i "Kroniki Rodu Kane" a "Darami Anioła" Cassandry Clare. Wszystkie te powieści są napisane z tak dużą dawką humoru, że niemal płaczę za śmiechu czytając je.

2. Granat- twoja ulubiona książka o tematyce wojennej.
Nie czytałam żadnej książki typowo batalistycznej, ale we wszystkich dystopiach przewija się ten wątek. Myślę, że najbardziej odpowiednie będą tutaj "Igrzyska Śmierci" Suzanne Collins, w których mamy do czynienia nie tylko z walką zbrojną, ale także propagandową.

3. Wiśnia- książka, której akcja rozgrywa się w Japonii.
Nic takiego na razie nie czytałam.

4. Gumijagody- ulubiona książka o superbohaterach.
Również nic nie przychodzi mi do głowy...

5. Cytryna- książka, której nie da się czytać.
Ja niestety od kwietnia nie mogę przebrnąć przez "Trzy metry nad niebem".  Fabuła nawet mi się podobała, ale utknęłam na 70 stronie, bo nie mogłam wytrzymać sposobu narracji, gdzie w tym samym czasie poznajemy uczucia wszystkich bohaterów.

6. Zakazany owoc- książka na której czytanie nie pozwala ci twój wiek, ale i tak ją przeczytałaś.
Hahahaha. Jestem grzeczną dziewczynką i nie czytam żadnych książek, które zawierałyby nieodpowiednie treści. (No przynajmniej tak myślę)

7. Pomarańcza- twoja ulubiona świąteczna książka.
"Opowieść Wigilijna" Dickensa, która jest przepiękna, ale nie przesłodzona.

8. Awokado- książka, której akcja rozgrywa się w tropikach.
Wydaje mi się, że była to któraś książka z serii "Kroniki Archeo" Agnieszki Stelmaszyk, ale nie pamiętam która dokłanie.

9. Winogrono- twoja ulubiona książka/seria.
Nie! Nienawidzę takich pytań, bo mam kilka ulubionych. Jako, że w poprzednim tagu wspomniałam o "Szeptem" Becci Fitzpatrick tym razem będzie to "Harry Potter" Joanne K. Rowling.

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Michelle Hodkin- Mara Dyer. Tajemnica

"Każdy kryje w sobie tajemnicę, wystarczy ją obudzić"

Mara budzi się w szpitalu. Nie wie, dlaczego się tam zanalazła. Rodzice niezbyt chętnie wyjawiają jej prawdę, choć nie dokońca. Dziewczyna przeprowadza się w inne miejsce, Przeżywa traumę, próbuje zacząć wszystko od nowa. Ale nie jest to tak łatwe jak myślała. Ma halucynajce, widzi zmarłych i przeżywa sytauacje, które nie powinny mieć miejsca. Jednocześnie odkrywa w sobie siłę, która ją
zachwyca, lecz przede wszystkim przeraża.

"-O Boże, prześladujesz mnie jak zaraza!-warknęłam.
-Kunsztownie wymyślona, koronkowo subtelna i totalnie epicka alegoria dysonansu poznawczego- orzekł- Coż, dzięki. To jeden z najbardziej wyszukanych komplementów, jakie usłyszałem.
-Nie odróżniasz dżumy od cholery, Noah.
-Bo dla mnie to jedna cholera."

Ta książka jest po prostu niesamowita! Autorka stworzyła genialny klimat. W pewnym momencie nie chciałam dalej czytać, bo zaczęłam się bać, ale nie mogłam przestać. Najlepsze jest to, że przez urojenia Mary nigdy nie wiemy, czy coś dzieje się naprawdę, czy tylko w wyobraźni bohaterki. 

"Jak miałam mu odpowiedzieć? Noah, mimo że jesteś draniem i dupkiem, a może właśnie dlatego, mam ochotę zedrzeć z ciebie ubranie i mieć z tobą dzieci."

Powieść jest pisana w pierwszej osobie. Oprócz wydarzeń aktualnych przedstawione są te, które miały miejsce wcześniej. Temat seansu spirytystycznego tak mnie zafascynował, że całą noc po skończeniu książki czytałam o nim w internecie. Kiedy dziewczyna przypomina sobie co działo się w pamiętną noc w psychiatryku książka jeszcze bardziej się rozkręca.

"Balansowałam na krawędzi koszmaru i pamięci, niezdolna rozstrzygnąć co jest czym."

"Koszmary senne i halucynajce wzrokowe stały sie moją nową rzeczywistością"

Mało która książka podoba nam się od pierwszych stron. W niektórnych akcja faktycznie nie rozwija się aż tak długo, ale prologu jak w "Marze Dyer" jeszcze nie czytałam. Bohaterka bezpośrednio się do nas zwraca:  

"Naprawdę nie nazywam sie Mara Dyer, ale mój prawnik powiedział, że powinnam się na coś zdecydować[...]Dziwnie jest mieć fałszywe imię i nazwisko, ale wierz mi- to i tak jest najbardziej normalna rzecz w moim obecnym życiu.[...]Dlatego ważne jest, że ty to wiesz. Dzięki temu nie staniesz się następną ofiarą.

Nie wiem jak po czymś takim można odłożyć lekturę.

Pani Hodkin bardzo dobrze napisała postaci drugoplanowe. Starszy brat Mary-Daniel(Boże, nie pamiętam czy on na serio miał tak na imię!!!) to typowy troskliwy wytykacz błędów, którego jednak polubiłam. No i Jamie... To właśnie on nadaje książce takiego humoru. Najlepszy przyjaciel Mary, który tak bardzo przypominał mi mojego, że od razu go polubiłam. Sama Dyer nie jest "typową główną bohaterką" bo nie znienawidziłam jej. To dziewczyna, która nie daje sobą pomiatać, umie walnąć sarkastyczną wypowiedzią. Trochę nieufna, no i nie wzdycha do wszystkich chłopaków. A jeżeli już jesteśmy przy bohaterach literackich, to Noah napewno jest jednym z tych, których nadal oczekuję w swoich drzwiach(jakoś od połowy kwietnia^^). Naturalnie, jest schematycznym bad boyem, ale jednocześnie niepowatrzalnym. Przystojny, ironiczny, początkowo dupek, sprawia, że gacie spadają.

"Eem... zdaje się, że brat do ciebie macha- powiedział Jamie, przestępując z nogi na nogę- Chyba, że naprowadza samolot do lądowania."

Właściwie jest jeszcze coś, o czym warto wspomnieć, ale byłby to spory spojler, więc niniejszym otwieram:

STREFA ZAWIERAJĄCA SPJLERY! WCHODZISZ NA WŁASNE RYZYKO!

Kiedy Mara wie już, że wszystko, co wydawało się niemożliwe, działo się naprawdę, do gry wkracza Jude. Jej były chłopak, który pośrednio spowodował katastrofę w psychiatryku, od której wszystko sie zaczęło. Otóż, mimo wszelkich sprzeczności, Jude Lowe przeżył i prześladuje Marę, ponieważ w wypadku zginęła jego siostra- Claire. Ostatni rozdział, kiedy Mara go zauważa i jest pewna, że to on wzbudził tak niewiarygodne emocje, że przeszły mnie ciarki.

KONIEC SPOJLERÓW!!

"Tak między wami iskrzy, że stwarzacie zagrożenie pożarowe"

Podsumowując: a) tą książkę powienien przeczytać każdy b) o ile nie boi się zaryzykować nieprzespanych nocy c) koniecznie wyciszcie telefon i inne urządzenia przed czytaniem, bo możecie się nieźle wystraszyć d) wątek miłosny w całej serii jest tak genialny, że płakałam, bo chciałam więcej.


Autor: Michelle Hodkin

Tytuł: "Mara Dyer. Tajemnica"

Liczba stron: 412

Wydawnictwo: YA!/ Grupa Wydawnicza Foksal

Seria: Mara Dyer #1

Moja ocena: 10/10 (powinnam być bardziej surowa...)

Blog autorki
Strona serii