wtorek, 18 sierpnia 2015

TMI vs TID Book Tag

TAG MOŻE ZAWIERAĆ SPOJLERY DO KSIĄŻEK CASSANDRY CLARE

Ostatnio okropnie się zapuściłam, bo zupełnie pochłonęły mnie książki. Przyjechałam na wakacje do dziadków 10 dni temu i dopiero teraz otwieram laptopa. Kolejna recenzja czyli "Maybe Someday" już się pisze, a narazie zapraszam na TMI vs TID Book Tag, w którym będę porównywać dwie wspaniałe serie pani Cassandry Clare. Tag został podpatrzony na kanale Abi [TUTAJ], ale dodałam kilka dodatkowych pytań, na które chciałabym odpowiedzieć.

1. Lepsza główna bohaterka (Clary czy Tessa)
Nawet nie potrafię wytłumaczyć czemu, ale lepsza jest dla mnie Clary. Tessę zaczęłam lubić dopiero w "Kronikach Bane'a", a Clary prawie nigdy nie denerwowała mnie jak większosć głównych bohaterek.

2. Ulubiony Herondale (Jace czy Will)
Oczywistym wyborem będzie dla mnie Jace, którego pokochałam od pierwszej części(no dobra, Willa też) i nigdy nie przestałam kochać. Nie było momentu, żeby Jace mnie irytował. I choć, podobnie jak Magnus, wolę ciemnowłosych, to charakter Jace'a podobał mi się bardziej niż Willa.

3. Lepszy trójkąt miłosny (Clary, Jace, Simon czy Tessa, Will, Jem)
Nienawidzę trójkątów miłosnych! Dlatego bardziej podobał mi się ten z Darów Aioła, ponieważ między Clary a Simonem nie było aż tak dużo. W dodatku Simona wydaje mi się lepszym przyjacielem niż Jem. Jednak postanowiłam odpowiedzieć na to pytanie biorą pod uwagę lepiej napisany trójkąt, więc wygrywają Diabelskie Maszyny, gdzie(niestety) aż do końca autorka trzyma nas w niepewności.

4. Lepszy czarny charakter (Sebastian/Jonathan czy Mormain)
Sebastian z Darów Anioła jest jednym z dwóch moich ulubionych czarnych charakterów(drugi jest z Czasu Żniw). Uwielbiam Sebastiana, dlatego jednym z najgorszych momentów w książce był ten, kiedy dowiadujemy się, że tak naprawdę nie jest on zły... a później umiera.

5. Lepsza armia (Mroczni Nocni Łowcy czy Diabelskie Maszyny)
Armia Sebastiana wydaje się być wiele ciekawszym pomysłem i dużo bardziej okrutnym, bo Morgenstern przemianiał niewinnych ludzi w swoich sługów, co jest tak złe, że fascynujące.

6. Lepsza pierwsza część (Miasto Kości czy Mechaniczny Anioł)
Tym razem uchylam się w stronę Diabelskich Maszyn, bo w Mechanicznym Aniele od razu coś się działo, akcja była szybsza, i choć moim zdaniem, nie ciekawsza, lepiej napisana.

6. Lepsza sidekick (Isabelle czy Cecily)
Bez zastanowienia wskazuję na Izzy, którą uwielbiam i jest jedną z moich ulubionych postaci nie tylko z DA ale ze wszystkich książek, Kocham osobowość tej dziewczyny, jej poczucie humoru i własnej wartości ale również jej styl.

7. Lepsze miejsce akcji (Instytut Nowojorski czy Instytut Londyński)
Mimo, że w Instytut w Nowym Jorku kocham, to ten w Londynie ma niesamowity klimat, wynikający pewnie z czasów, w których dzieje się akcja. Świece, długie suknie... Bajeczny.

8. *dodatkowe* Lepsza para prowadząca Instytut (Robert i Maryse Lightwood czy Charlotte i Henry Branwell)
Do Roberta nadal mam mieszane uczucia, ale Maryse uwielbiam. Właściwie są one z Charlotte podobne, twarde, niezależne. Henry jest osobą, której nie da się nie lubić. Jeżeli chodzi o parę, Lightwoodowie aż do ostatniej części żyli w niezgodzie, więc Branwellowie wygrywają tę rundę.

9. Lepsza ostatnia część (Miasto Niebiańskiego Ognia czy Mechaniczna Księżniczka)
Zakończenie Darów Anioła podobało mi się o wiele bardziej i było lepszym finałem(i dłuższym). Zdecydowanie lepszym niż Mechaniczna Księżniczka, która i tak była genialna.

10. Lepszy epilog (MNO czy MK)
Znowu wybiorę Miasto Niebiańskiego Ognia, ponieważ jego epilog był prawie idealny(brakowało mi Jordana i Sebastiana) w przeciwieństwie do epilogu Mechanicznej Księżniczki, którego wolałabym nigdy nie przeczytać.

11. *dodatkowe* Lepszy Przyziemny (Simon czy Sophie)
Tak, wiem, że żadne z nich nie było w całości Przyziemnym, ale chodzi mi o rozpoczęcie serii. Sophie jest miła i dobra, ale mimo, że czasem miałam go dość, Simon wydaje mi się ciekawszą postacią.






środa, 5 sierpnia 2015

Fruits Book Tag

Był tag o słodkościach, to teraz może trochę zdrowiej. Zostałam nominowana w pytaniu na asku przez Klaudię (jej ask), ale nieco zmieniłam nazwę oraz pytania, bo w oryginale mamy Fruits Movie Tag. Ja nie oglądam tak dużo filmów, więc postanowiłam zastąpić słowo film słowem książka.

1. Banan- książka, która zawsze doprowadza cię do śmiechu.
Nie mogłam się zdecydować między seriami Ricka Riordana "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy", "Olimpijscy Herosi" i "Kroniki Rodu Kane" a "Darami Anioła" Cassandry Clare. Wszystkie te powieści są napisane z tak dużą dawką humoru, że niemal płaczę za śmiechu czytając je.

2. Granat- twoja ulubiona książka o tematyce wojennej.
Nie czytałam żadnej książki typowo batalistycznej, ale we wszystkich dystopiach przewija się ten wątek. Myślę, że najbardziej odpowiednie będą tutaj "Igrzyska Śmierci" Suzanne Collins, w których mamy do czynienia nie tylko z walką zbrojną, ale także propagandową.

3. Wiśnia- książka, której akcja rozgrywa się w Japonii.
Nic takiego na razie nie czytałam.

4. Gumijagody- ulubiona książka o superbohaterach.
Również nic nie przychodzi mi do głowy...

5. Cytryna- książka, której nie da się czytać.
Ja niestety od kwietnia nie mogę przebrnąć przez "Trzy metry nad niebem".  Fabuła nawet mi się podobała, ale utknęłam na 70 stronie, bo nie mogłam wytrzymać sposobu narracji, gdzie w tym samym czasie poznajemy uczucia wszystkich bohaterów.

6. Zakazany owoc- książka na której czytanie nie pozwala ci twój wiek, ale i tak ją przeczytałaś.
Hahahaha. Jestem grzeczną dziewczynką i nie czytam żadnych książek, które zawierałyby nieodpowiednie treści. (No przynajmniej tak myślę)

7. Pomarańcza- twoja ulubiona świąteczna książka.
"Opowieść Wigilijna" Dickensa, która jest przepiękna, ale nie przesłodzona.

8. Awokado- książka, której akcja rozgrywa się w tropikach.
Wydaje mi się, że była to któraś książka z serii "Kroniki Archeo" Agnieszki Stelmaszyk, ale nie pamiętam która dokłanie.

9. Winogrono- twoja ulubiona książka/seria.
Nie! Nienawidzę takich pytań, bo mam kilka ulubionych. Jako, że w poprzednim tagu wspomniałam o "Szeptem" Becci Fitzpatrick tym razem będzie to "Harry Potter" Joanne K. Rowling.

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Michelle Hodkin- Mara Dyer. Tajemnica

"Każdy kryje w sobie tajemnicę, wystarczy ją obudzić"

Mara budzi się w szpitalu. Nie wie, dlaczego się tam zanalazła. Rodzice niezbyt chętnie wyjawiają jej prawdę, choć nie dokońca. Dziewczyna przeprowadza się w inne miejsce, Przeżywa traumę, próbuje zacząć wszystko od nowa. Ale nie jest to tak łatwe jak myślała. Ma halucynajce, widzi zmarłych i przeżywa sytauacje, które nie powinny mieć miejsca. Jednocześnie odkrywa w sobie siłę, która ją
zachwyca, lecz przede wszystkim przeraża.

"-O Boże, prześladujesz mnie jak zaraza!-warknęłam.
-Kunsztownie wymyślona, koronkowo subtelna i totalnie epicka alegoria dysonansu poznawczego- orzekł- Coż, dzięki. To jeden z najbardziej wyszukanych komplementów, jakie usłyszałem.
-Nie odróżniasz dżumy od cholery, Noah.
-Bo dla mnie to jedna cholera."

Ta książka jest po prostu niesamowita! Autorka stworzyła genialny klimat. W pewnym momencie nie chciałam dalej czytać, bo zaczęłam się bać, ale nie mogłam przestać. Najlepsze jest to, że przez urojenia Mary nigdy nie wiemy, czy coś dzieje się naprawdę, czy tylko w wyobraźni bohaterki. 

"Jak miałam mu odpowiedzieć? Noah, mimo że jesteś draniem i dupkiem, a może właśnie dlatego, mam ochotę zedrzeć z ciebie ubranie i mieć z tobą dzieci."

Powieść jest pisana w pierwszej osobie. Oprócz wydarzeń aktualnych przedstawione są te, które miały miejsce wcześniej. Temat seansu spirytystycznego tak mnie zafascynował, że całą noc po skończeniu książki czytałam o nim w internecie. Kiedy dziewczyna przypomina sobie co działo się w pamiętną noc w psychiatryku książka jeszcze bardziej się rozkręca.

"Balansowałam na krawędzi koszmaru i pamięci, niezdolna rozstrzygnąć co jest czym."

"Koszmary senne i halucynajce wzrokowe stały sie moją nową rzeczywistością"

Mało która książka podoba nam się od pierwszych stron. W niektórnych akcja faktycznie nie rozwija się aż tak długo, ale prologu jak w "Marze Dyer" jeszcze nie czytałam. Bohaterka bezpośrednio się do nas zwraca:  

"Naprawdę nie nazywam sie Mara Dyer, ale mój prawnik powiedział, że powinnam się na coś zdecydować[...]Dziwnie jest mieć fałszywe imię i nazwisko, ale wierz mi- to i tak jest najbardziej normalna rzecz w moim obecnym życiu.[...]Dlatego ważne jest, że ty to wiesz. Dzięki temu nie staniesz się następną ofiarą.

Nie wiem jak po czymś takim można odłożyć lekturę.

Pani Hodkin bardzo dobrze napisała postaci drugoplanowe. Starszy brat Mary-Daniel(Boże, nie pamiętam czy on na serio miał tak na imię!!!) to typowy troskliwy wytykacz błędów, którego jednak polubiłam. No i Jamie... To właśnie on nadaje książce takiego humoru. Najlepszy przyjaciel Mary, który tak bardzo przypominał mi mojego, że od razu go polubiłam. Sama Dyer nie jest "typową główną bohaterką" bo nie znienawidziłam jej. To dziewczyna, która nie daje sobą pomiatać, umie walnąć sarkastyczną wypowiedzią. Trochę nieufna, no i nie wzdycha do wszystkich chłopaków. A jeżeli już jesteśmy przy bohaterach literackich, to Noah napewno jest jednym z tych, których nadal oczekuję w swoich drzwiach(jakoś od połowy kwietnia^^). Naturalnie, jest schematycznym bad boyem, ale jednocześnie niepowatrzalnym. Przystojny, ironiczny, początkowo dupek, sprawia, że gacie spadają.

"Eem... zdaje się, że brat do ciebie macha- powiedział Jamie, przestępując z nogi na nogę- Chyba, że naprowadza samolot do lądowania."

Właściwie jest jeszcze coś, o czym warto wspomnieć, ale byłby to spory spojler, więc niniejszym otwieram:

STREFA ZAWIERAJĄCA SPJLERY! WCHODZISZ NA WŁASNE RYZYKO!

Kiedy Mara wie już, że wszystko, co wydawało się niemożliwe, działo się naprawdę, do gry wkracza Jude. Jej były chłopak, który pośrednio spowodował katastrofę w psychiatryku, od której wszystko sie zaczęło. Otóż, mimo wszelkich sprzeczności, Jude Lowe przeżył i prześladuje Marę, ponieważ w wypadku zginęła jego siostra- Claire. Ostatni rozdział, kiedy Mara go zauważa i jest pewna, że to on wzbudził tak niewiarygodne emocje, że przeszły mnie ciarki.

KONIEC SPOJLERÓW!!

"Tak między wami iskrzy, że stwarzacie zagrożenie pożarowe"

Podsumowując: a) tą książkę powienien przeczytać każdy b) o ile nie boi się zaryzykować nieprzespanych nocy c) koniecznie wyciszcie telefon i inne urządzenia przed czytaniem, bo możecie się nieźle wystraszyć d) wątek miłosny w całej serii jest tak genialny, że płakałam, bo chciałam więcej.


Autor: Michelle Hodkin

Tytuł: "Mara Dyer. Tajemnica"

Liczba stron: 412

Wydawnictwo: YA!/ Grupa Wydawnicza Foksal

Seria: Mara Dyer #1

Moja ocena: 10/10 (powinnam być bardziej surowa...)

Blog autorki
Strona serii

piątek, 31 lipca 2015

July Wrap Up

Nadchodzi koniec miesiąca, więc pora pochwalić się przeczytanymi książkami :) Jestem z siebie mega zadowolona, bo w lipcu udało mi się przeczytać ich 12, i dwie zacząć.

"Mara Dyer.Zemsta"

Zdecydowanie jedna z najlepszych lektur w tym miesiący. Wyczekiwałam jej od dłuższego czasu, ale udało mi się znaleźć na nią czas dopiero w lipcu(premiera w środku czerwca). Naczytałam się dość negatywnych opinii na temat tego tomu, więc mogłam się miło zaskoczyć, ponieważ była świetna. 
Zakończenie jest cudowne i mam nadzieję jeszcze kiedyś do niego wrócić.



"Obsydian"

Nareszcie! Bardzo dobra powieść. 


  Recenzja----> "Obsydian"


                                    "Onyks"

"Coś gorszego niż Arumianie przybyło do miasta. Nie wszyscy wyjdą żywi z pajęczyny kłamstw."
Nie jestem pewna, czy "Onysk" podobał mi się mniej czy bradzie niż pierwszy tom. Oczywiście, nie było tego wow, bo wiedziałam już o istnieniu kosmitów :) Natomiast akcja jeszcze bardziej się rozwinęła i, co bardzo mnie ucieszyło, pojawił się wątek polityczny.

"Eleonora i Park"

Nadal nie jestem w stanie wyrazić jednoznacznej opinii na temat tej lektury. Co do "Fangirl" jednak nie sięgną po nią w najbliższym czasie. 

Recenzja-----> "Eleonora i Park"

"Opal"
Najlepsza część serii "Lux". Czytając ja myślałam, że to trylogia, więc nie mogłam się pogodzić z zakończeniem. Dopiero później zobaczyłam w księgarni "Origin" i odetchnęłam z ulgą. Daemon stał się jedną z moich największych miłości, a Katy zasłużyła na miano porządnej głównej bohaterki.  

"Ostatnie poświęcenie"
Mimo początkowego zachwytu, "Akademia Wampirów" nie podobała mi się aż tak bardzo, Piąty tom kończyłam pod koniec czerwca i odkładałam szósty tak długo, jak to było możliwe. A jednak chciałam poznać zakończenie. Książka była dość dobra, ale nie rewelacyjna. Zagadka zabójstwa to najcudowniejszy wątek w serii. Nadal nie mogę uwierzyć, że to ona... Zakończenie było świetną nagrodą za przebolenie 4 i 5 części.

"Czerwona Królowa"
Jestem zakochana w tej książce!!! 
Recenzja----> "Czerwona Królowa"

"Zmierzch"
Wytrwałam w swoim noworocznym postanowieniu i nie oceniałam "Zmierzchu" przed przeczytaniem. Nie był tak zły, jak się spodziewałam, choć faktycznie nie najlepszy. Po następne części narazie nie sięgam, ale to może się zmienić.
"Ten jeden dzień"
Książka, przy której naprawdę miło spędziłam czas, ale po przeczytaniu "Zostań, jeśli kochasz" spodziewałam sie po niej czegoś więcej. Następna część wpadnie w moje łapki zaraz po premierze we wrześniu i zamierzam od razu ją przeczytać, bo zakończenie nie daje mi spokoju.

"Origin"
Mimo, że okładka mnie odrażała(w porównaniu z poprzednimi częściami naprawdę okropna) to nie mogła się doczekać lektury. Jeszcze więcej Kat i Daemona to było spełnienie moich marzeń. Niestety, zakończenie okazało się niedorzeczne. Czekam na piąty tom("Opposition"), ale nie mam pojęcia kiedy wyjdzie.

"Zakochać się"
Ta powieść okropnie mnie zawiodła. Po opisie spodziewałam sie naprawdę dobrego wyciskacza łez, albo czegoś psychologicznego. Otrzymałam- romansidło. Nie czytam literatury kobiecej, więc może do jest powód, dla którego nie skończyłam tej książki. Miałam również nadzieję, że spodoba mi sie ona ze względu na autorkę(napisała równiż "Love, Rosie"). No niestety.. utknęłam w środku lektury.
"Czas Żniw"
Długo nie mogłam doczekać się rozpoczęcia tej serii(ma być 7 tomów). Totalnie mnie rozwaliła. Nie jestem w stanie wyrazić uczuć, jakimi ją darzę. Jest po prostu wyjątkowa, cudowna, niepowtarzalna i jedna z najlepszych jakie czytałam.

"Hopeless"
Nie ma chyba osoby, która nie słyszałaby o "Hopeless". Mnie jakoś do niej nie ciągnęło, kupiłam głównie dlatego, że była mocno przeceniona. Spodziewałam się mdłego romasnu między dwojegiem nastolatków. I to było moje chyba najwieksze zaskoczenie. Książka okazała się po prostu genialna, poruszająca trudne tematy, a jednak czytało się ją szybko i przyjemnie. Jedyne co mogę jej zarzucić to przewidywalność, ponieważ szybko domyśliłam się, o co chodzi.

"Zakon Mimów"
Tej książki mam za sobą narazie około dwustu stron, ale już czuję, że będzie należała do moich ulubionych. Specjalnie nie kontynuowała serii Shannon, ponieważ "Czas Żniw" był moją 98 przeczytaną ksiażką(licząc te, które czytałam już jako mol ksiażkowy), a chciałam na 100 wybrać coś naprawdę dobrego. Obawiałam się "Hopeless", więc tak wyszło, że przeczytałam ją między tomami.

8 popularnych serii, których nie czytałam

Nie czytam aż tak długo, ani aż tak szybko, żeby mieć przeczytane wszystkie książki, które chcę przeczytać. W dodatku, kiedy wybieram następną książkę z mojej listy, zazwyczaj decyduję się na coś mniej znanego, mniej 'oklepanego'. Dzisiaj pokażę osiem popularnych serii, których nie czytałam i czuję sie zdezorientowana, kiedy wszyscy o nich mówią ;)

1. "Władca Pierścieni" i "Hobbit"
O "Hobbicie" zrobiło się naprawdę głośno dopiero po premierze filmu. Ale LotR można nawet uznać za legendę wśród książek fantastycznych. Czy czuję presję, żeby przeczytać dzieła Tolkiena? Tak. Czy zamierzam brać się za nie w najbliższym czasie? Nie. Nie ciągnie mnie do nich i pewnie poczekają na półce jeszcze długo.

2. "Pretty Little Liars"
Zarówno książki, jak i film podbiły serca czytelników. Na razie nie przeczytałam żadnego z 15 tomów, ale zamierzam poznać chociaż 2 do końca tego roku.

3. "Pamiętniki Wampirów"
Nie mogę się doczekać czytania tej serii. Nie chcę na razie oglądać serialu, ale, Boże, Damon <3 Wampiry zdecydowanie nie należą do moich ulubionych postaci paranormalnych,(oczywiście nie licząc Adriana z AW)więc bardziej zależy mi na wątku miłosnym niż fantastycznym.

4. "Szklany Tron"
Od jakiegoś czasu wszyscy czytają serię pani Maas. Wszyscy ja znają, tylko nie ja... Chcę to zmienić i sięgnąć po nią już we wrześniu.

5. "Gra o Tron"
Te cudowne cegły mam już zaplanowane na przyszłe wakacje i nie mogę się doczekać :)

6. "Diabelskie Maszyny"
"Dary Anioła" przeczytałam, ale DM nie. Bardzo żałuję, że nie wybrałam taką kolejność, bo niestety pod koniec "Miasta Niebieńskiego Ognia" domyśliłam się, kto zginie w w tej serii.

7. "Zmierch" w 3/4
Ze "Zmierzchu" przeczytałam tylką perwszą część, filmów nie oglądałam. Naraznie nie zamierzam zapoznawać się z kolejnymi, choć książka nie wydawała mi się aż tak zła, jak twierdzi większość.

8. "50 twarzy Grey'a"
Jestem przekonana co do tego, że nie przeczytam tej trylogii. Sam pomysł, historia głównych bohaterów nie wydają się takie złe, ale, ludzie, moja podświadomość zanosi się płaczem, kiedy słyszę język, jakim została napisana ta książka.

Tak prezentuje się ta moja lista. Jeśli uważacie, że którąś z tych pozycji powinnam przeczytać natychmiast, dajecie znać w komentarzu. Mam nadzieję, że nadrobię zaległości.

poniedziałek, 27 lipca 2015

Kiera Cass- Rywalki


35 dziewczyn. Jedna korona.

Illea to państwo powstałe na gruzach Ameryki Północnej. Społeczeństwo dzieli się na klasy,
począwszy od Jedynek- arystokracji, na Ósemkach- bezdomnych, niewykształconych- skończywszy. Zawsze, kiedy książe ma objąć rządy organizowane są Eliminacje. Dziewczęta z całego kraju stają przed próbą życia, wyścigiem, z którym nagrodą jest małżeństwo z księciem, a co za tym idzie- korona. Dla większości z nich to szansa, żeby się wybić, żeby odmienić los. Wszystkie tego pragną. Oprócz jednej...

"Igrzyska Śmierci" to jedna z najlepszych powieści young adults. Zastanawialiście się kiedyś, co by było, gdyby ubrać Katniss w sukienkę i zamiast na Arenę wysłać do pałacu? I gdyby nagrodą nie było przeżycie, tylko książe? "Rywalki"

"Pierwsza miłość zostaje z tobą na całe życie"

Nie powiem, że była to fascynująca i porywająca lektura. Nie dostarczyła mi wielu emocji. A jednak ma w sobie to coś, dzięki czemu nie żałuję, że ją przeczytałam. Powieść pani Cass jest dość schematyczna, porównywana do baśni o Kopciuszku. Tylko, że nasz Kopciuszek wcale nie chce iść na bal do księcia.

America Singer jest Piątką, artystką. Zarabia na życie dzięki śpiewaniu i graniu na pianinie. Gdy dostaje list o naborze do Eliminacji, od razu postanawia nie brać w nich udziału. Przekonuje ją jednak Aspen, chłopak, z którym potajemnie się spotyka.

Oczywiście, nie trudno się domyślić, co dzieje się, kiedy dziewczyna w końcu zgłasza się na Igrzyska... przepraszam Eliminację. Jednak nie napiszę tego, żeby uniknąć spojlerów.

"Nie sądzę, żebyś mogła zrobić cokolwiek, czego nie potrafiłbym ci wybaczyć."

W pałacu znajdują się: America, Marlee, Celestee i 33 dziewczyny, których nie mamy okazji bliżej poznać(przynajmniej nie w pierwszym tomie). Może błędem było stowrzenie przez autorkę aż tylu bohaterek? Można było przecież ograniczyć sie do 15 i wszystkie choć trochę bardziej przedstawić.

Już w połowie pierwszej części mamy doczynienia z początkiem trójkątu miłosnego. Osobiście jestem TeamMaxon, chociaż uważam, że Aspen ma lepszy charakter. Tak po prostu wypadło...
Pałacowa atmosfera w książce, mimo obaw, nie sprawia, że staje się ona przesłodzona. W późniejszych rodziałam napotykamy również atak rebeliantów. Nie rozumiem, po co ten wątek został wpleciony do "Rywalek", ale jest jedną z mocniejszych stron lektury i cieszę się, że tam się znalazł.

Seria "Selekcja" to bardziej love story osadzone w dystopijnym świecie, niż prawdziwa dystopia z romantycznymi fragmentami. Nie jest przeznaczona dla miłośników fantastyki, ale czyta sie ją szybko i naprawdę miło. Polecam, bo "Rywalki" urzekają nie tylko okładką, ale też tekstem.

Autor: Kiera Cass

Tytuł: "Rywalki"

Liczba stron: 336

Wydawnictwo: Jaguar

Seria: "Selekcja" #1

Moja ocena: 7/10

niedziela, 19 lipca 2015

Sweets Book Tag :3

Nie mam prądu, została mi niecała godzina baterii na laptopie. Idealna pora na TAG!
-----------------------------------

Donut- książka, której czegoś brakuje
"Eleonora i Park". Tej powieści brakuje jakiejkolwiek akcji.

Pudding- książka z rozlazłym głównym bohaterem
Zdecydowanie "Łza" z Eureką... Nie powiem, że nie szanuję tej dziewczyny, ale naprawdę jej nie cierpię.

Lody- książka, która zmroziła krew w żyłach.
Możliwe, że "Black Ice" jest najlepsze do tej kategorii. Ja jednak ostatnio nie mogłam spać po "Marze Dyer"

Czekolada- książka, którą możesz czytać w kółko i nigdy ci się nie znudzi.
"Szmaragdowy Atlas" to tak naprawdę jednyna książka, którą przeczytałam w całości więcej niż raz, ale "Księcia Półkrwi" zaczynałam ponownie dużo razy.

Ciastko- książka, która złamała ci serce
"Harry Potter", "Gwiazd Naszych Wina", "Niezgodna", "Akademia Wampirów", "Opal", "Więzień Labiryntu" i wiele, wiele innych...

Cukierek- ulubiona krótka książka
"Zostań, jeśli kochasz" i "Most do Terabithii"

Tort- najcudowniejsza książka, której niczego nie brakuje........ itd.
"Szeptem" <3


sobota, 18 lipca 2015

Victoria Aveyard- Czerwona Królowa

"Powstańmy! Czerwoni niczym świt" 


Mieszkańcy Norty dzielą się ze względu na kolor krwi, na Srebrnych- arystokratów, nadludzi, bogów i Czerwonych- zwykłych ludzi, najczęściej wykorzystywanych jako tania siła robocza i wysyłanych na toczącą się od ponad stu lat wojnę. Taki właśnie los czeka niedługo Czerwoną Mare Barrow. Dziewczyna potrafi jedynie kraść. Jednak gdy jako służąca trafia na królewski dwór, okazuje się, że ma ona zdolności, które mogą zagrażać Srebrnym.Tymaczasem w kraju wybuchają zamieszki, spowodowane przez tajemniczą organizację, zwaną Szakrłatną Gwardią.

"Każdy może zdradzić każdego"

Książka została wydana w tym roku i od razu wybiła się na szczyt. Ja skończyłam ją czytać wczoraj.

"Czerwona Królowa" była dla mnie jak odświeżenie i połączenie kilku dobrych historii. Po pierwsze, zauważyłam podobieństwo do "Rywalek" Kiery Cass. Społeczeństwo podzielone na bogatych i biednych; wpływowych i nic nie znaczących. Ale Victoria Aveyard dała swojej powieści to, czego zabrakło mi w "Rywalkach". Następnie "Niezgodna" Veronici Roth i "Olimpijcy Herosi" Ricka Riordana. Podobnie jak mieszkańcy Chicago i półbogowie, Srebrni dzielą się na kilka grup, z których każda odpowiada jednej nadprzyrodzonej zdolności. Np. Ogniści mają władzę nad ogniem, a Szeptacze mogą kontrolować umysły. No i jak na prawdziwą antyutopię przystało, pojawia się również ruch oporu, rebelianci, którzy mogą kojarzyć się z "Igrzyskami Śmierci" Suzanne Collins.

"Prawda się nie liczy. Liczy się tylko to, w co wierzą ludzie"

Mare Molly Barrow to urodzona w wiosce Czerownych siedemnastolatka, której(mimo samobójczych skłonności) nie da się nie lubić. Od zawsze żyje w cieniu swojej utalentowanej, młodszej siostry, a jednyna osoba w rodzinie, z którą się dogaduje- starszy brat Shade- służy na wojnie. Mare jest zdeterminowana, pewna siebie i gotowa poświęcić życie za swojego najlepszego przyjaciela Kilorna(którego, swoją drogą, okropnie nie lubię). Potrafi współczuć i widzi ludzi, którzy mają gorzej niż ona, mimo iż wychowała się w okropnych warunkach. Denerwowało mnie to, że rodzina nie doceniała dziewczyny, chociaż to ona w większości zapewniała im powżywienie i dach nad głową.

"Potężni są ci, któży wyglądają na potężnych"

Książce nie mam absolutnie nic do zarzucenia. Autorka wykreowała jednocześnie dobrze nam znany i zupełnie nowy świat i doskonale do dopracowała. Do ostatniej strony nie wiemy dokładnie, kto jest zły, a kto dobry i to sprawia, że natychmiast chcę sięgnąć po drugą część(która dopiero w 2016).

"Czerwona Królowa" wciągnęła mnie i nie wypuściła. Jedna z najlepszych powieści jakie czytałam.


Autor: Victoria Aveyard

Tytuł: "Czerwona Królowa"

Liczba Stron: 478

Wydawnictwo: Otwarte

Seria: "Czerwona Królowa" #1

Moja ocena: 5/5


Druga część ---> Glass Sword

poniedziałek, 13 lipca 2015

Jennifer L. Armentrout- Obsydian

Katy przeprowadza się do Wirgini Zachodniej. Ma zacząć nowe życie w nowej szkole i z nowymi znajomymi. Szybko zaprzyjaźnia się z sąsiadką Dee, której brat stara się jednak zniszczyć relację dziewczyn. Wokół Katy zaczynają się dziać niewyjaśnione rzeczy. Zawsze wtedy, kiedy jest w pobliżu Dee lub Daemona. Kim tak naprawdę jest rodzeństwo. A raczej czym...

"Oni nie są tacy jak my" to cytat z okładki, który zachęcił mnie do sięgnięcia po "Obsydian". Nie mogłam się doczekać poznania historii Katy. Zwlekałam jednak z przeczytaniem jej, bo przestraszyła mnie wiadomość, że jest ona o kosmitach. Nie miałam wcześniej do czynienia z tymi istotami i bałam się rozczarować. Nie zniosłabym chyba sceny, w której niesamowicie przystojny Daemon zamienia się w zielonego ufoludka. 

"Normalność jest czasami nudna"


W końcu  stwierdziłam: trudno, najwyżej mi się nie spodoba. Zamówiłam i przeczytałam całą serię "Lux". Pozytywnie mnie zaskoczyła. Przede wszystkim, kosmici z powieści pani Armentrout wcale nie byli śmieszni czy odpychający. Autorka stworzyła bardzo dobrą historię opisującą, jak dostali się oni na naszą planetę. Drugim, ogromnym plusem książki, była główna bohaterka. Od razu wyjaśnię, że za tymi raczej nie przepadam. W większości są niezdecydowane lub porywają się z motyką na słońce. A Katy Swartz okazała się z pozoru nieśmiałą, cichą książkoholiczką i blogerką, która jednak potrafi pokazać pazury. Nie uważa siebie za osobę odważną, tylko zdererminowaną, czym zyskała moją sympatię. Potrafi odpowiedzieć ciętą ripostą i nie zawsze umie się opanować, dzięki czemu mogłam ją lepiej zrozumieć.

Nie można nic zarzucić stylowi autorki, bo "Obsydian" czyta się naprawdę szybko i bez znudzenia. Jedynym minusem, jaki zauważyłam byli bohaterowie drugoplanowi i epizodyczni. Uważam, że nie zostali do końca dopracowani. Np. Ash, której rola była dość znaczącą, a opisano ją tylko jaką wredna i piękną.

"Zawsze uwżałem, że najpiękniejsi ludzie, naprawdę piękni w środku i na zewnątrz, to tacy, którzy nie są świadomi swojego wpływu."

Moim ulubionym bohaterem został Daemon. Oprócz wyglądu, ma genialny charakter i jest jedną z najlepiej napisanych postaci w całej trylogii. W towarzystwie cyniczny, sarkastyczny i chwilami arogancki, jest zdolny do miłości nie z tego świata. Nie tylko do Katy, ale też do swojej siostry. Zrobiłby wszystko, żeby je chronić.

Już samo zakończenie zachęca do sięgnięcia po kolejne tomy. "Obsydian" to pozycja dla fanów istot o nadprzyrodzonych mocach oraz kontrowersyjnego romansu.


Tytuł: "Obsydian"

Autor: Jennifer L. Armentrout

Liczba stron: 442

Wydawnictwo: Filia

Seria: "Lux" tom 1

Moja ocena: 4/5


sobota, 11 lipca 2015

Rainbow Rowell- Eleonora & Park

Eleonora to wyróżniającą się w tłumie szesnastolatka z poczuciem humoru. Nowa w szkole.

Park to dobrze wyglądający w czerni, szesnastoletni punk. Zauważył kogoś nowego.

Ich dwoje połączy niebawem wielka miłość. Oboje wiedzą, że ta pierwsza nie ma wielkich szans na przetrwanie. Mimo to...

"Chcę, żeby wszyscy cię poznali. Jesteś moją ulubioną osobą wszech czasów"
Tę książkę wybrałam jako coś lekkiego. Nie jest gruba i myślałam, że szybko ją przeczytam, bo wiele osób pisało o niej bardzo pozytywnie. To też był jeden z powodów, przez które po nią sięgnęłam. Powieść stała się niezwykle znana i czułam presję poznania jej. Sądziłam, że będzie naprawdę fenomenalna, bo nie da się nie zauważyć wypowiedzi John Greena na okładce. Równie pozytywnie skomentowała ją Gayle Forman.

Pierwsze sto parę stron przeczytałam jednym tchem. Mimo, iż akcja rozgrywa się w nieznanych dla mnie latach 80-tych, nie miałam problemów ze zrozumieniem poglądów bohaterów. Oczywiście, od razu rzuca się w oczy wątek ciężkiego życia Eleonory, zarówno w domu, jak i w szkole. Dlatego wydaje mi się ona ciekawszą postacią niż Park, o którym więcej dowiadujemy się później. Książka wydawała mi się naprawdę łatwa i przyjemna.
"Nie lubię cię- powiedział- Ja cię potrzebuję"
Gorzej było w środku historii. Brakowało mi rozkręcenia akcji, chciałam czegoś więcej, niż tylko relacje głównych bohaterów ze sobą i innymi. Nie dostałam tego. Nagle lektura straciła część uroku. Bałam się, że zupełnie nie spełni moich oczekiwań. Po części się nie myliłam.

Bohaterowie to najmocniejsza strona powieści. Eleonora zmienia Parka, Park zmienia Eleonorę. Ich uczucia dodają książce niesamowitej realności. 

Skończyłam czytać "Eleonorę i Parka" dwa dni temu i zdążyłam ochłonąć. Nie jestem nią zachwycona, ale nie żałuję, że się za nią zabrałam. Zakończenie bardzo mnie wzruszyło(zwłaszcza dlatego, że niemal zapomniałam o jednej stronie).

Co do autorki, nie mogę się jeszcze wypowiedzieć, ponieważ nie czytałam innych jej pozycji. Zamieram jednak je poznać, bo pani Rowell pisze oryginalnie. 

Okładka jest dość pomysłowa i ładna, ale szału nie ma. 

Podsumowując- tą książkę polecam czytelnikom, którzy chcą się zrelaksować, odpocząć od ciągłych zwrotów akcji. Jak najbardziej na lato :) 


Tytuł: "Eleonora & Park"

Autor: Rainbow Rowell

Liczba stron: 360

Wydawnictwo: Otwarte

Seria: ---

Moja ocena: 3/5 

piątek, 10 lipca 2015

Co czytałam, dlaczego blog?

Zamiast pisać informację o sobie, napiszę najpierw, co czytałam. Każdy książkoholik powinien się po tym zorientować, jaka jestem.



  • Dary Anioła
  • Więzień Labiryntu
  • Łza
  • Obsydian
  • Akademia Wampirów
  • Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy
  • Olimpijscy Herosi
  • Kroniki Rodu Kane
  • Harry Potter
  • Zostań, jeśli kochasz
  • Love, Rosie
  • Delirium
  • Igrzyska Śmierci
  • Niezgodna
  • Gwiazd naszych wina
  • Szukając Alaski
  • 19 razy Katherine
  • Will Grayson, Will Grayson
  • Baśniobór
  • Eleonora & Park
  • Black ice
  • Papierowe miasta
  • Szeptem
  • Mara Dyer
I to by było na tyle. Dla dociekliwych zaznaczę, że z każdej serii przeczytałam już wszystkie części. Niektóre zrobiły na mnie duże wrażenie, niektóre zmieniły moje poglądy. Niektóre były naprawdę wspaniałe, niektóre przewyższały moje oczekiwanie, a niektóre im nie sprostały. Tym wszystkim będę jedna miała okazję podzielić się później.
Blogować zaczynam, bo kocham rozmawiać o książkach. Podoba mi się również odnajdywanie ludzi o zamiłowaniach podobnych do mojego. Na przykład, kiedy widzę osobę, która czyta jedną z moich ulubionych książek, mam ochotę podejść i wykrzyczeć, że bylibyśmy świetnymi przyjaciółmi. Mam nadzieję, że przygoda z blogiem ześle mi dużo takich ludzi. Ludzi, z którymi mogłabym godzinami mówić o swojej pasji :)
Zapraszam do czytania ;)